X Półmaraton Dąbrowski

Półmaratonem Dąbrowskim rozpoczęłam swój kolejny startowy rok 😀

Start choć bardzo pozytywny, to jednak z lekką nutką niedosytu. Wynik jaki uzyskałam na mecie 1:30:05 mnie, niestety nie satysfakcjonuje. Apetyt miałam na 1:28:00, cóż na apetycie się skończyło. Z mojego punktu widzenia ta trasa jest dziwna. Niby bardzo łatwa, pierwsze 10 km to bardzo, bardzo łagodny zbieg. Potem jest w miarę płasko, aż do ostatnich 4 km, gdzie zaczyna się wznosić i przeważnie wieje w twarz. Na tej trasie startowałam po raz trzeci, i po raz trzeci nie miałam do niej respektu. Załatwiła mnie, na 3 km przed końcem – dziękuję! 🙂

Tuż przed kreską.
Tuż przed kreską.

Zadowolona jestem z kwestii żywieniowych, mianowicie:

Śniadanie – pszenna bułka (ok. 90g ) z masłem (ok. 5g) oraz miodem (grubo) + czarna kawa i woda. Ten zestaw zjadłam o godzinie 7 rano, start miałam o 11, a rozgrzewkę zaczęłam o 10.20. Wszystko się super wchłonęło i nawet nie było tzw. ssania.

Start – dwa ALE żele, 1 – na 9km (truskawka-banan), 2- 15km (cola, 1/2 opakowania). Po każdym spożyciu żelka wyrównywałam oddech i nieco zwalniałam tempo + mały łyk wody. Wodę piłam z bufetów. Także pierwszego żela wchłaniałam powoli, prze 600 – 800 metrów. Po raz pierwszy nie trapiły mnie kolki ani żadne inne ekscesy żołądkowo-jelitowe. To mnie oczywiście bardzo cieszy 🙂

Jeżeli chodzi o dzień przed startem, to nie udało mi się wytrzymać z reżimem dietetycznym, ponieważ świętowałam urodziny mamy. Cóż 🙁 – do poprawy!

Dla dociekliwych wyniki:

http://sts-timing.pl/wp-content/uploads/2017/04/wyniki_excel_21km_2017.pdf

 

 

 

Dodaj komentarz